18 września 2012

Salon Maturzystów / RM

Dziś trochę o dniu wczorajszym, czyli wykładach w Krakowie. Jeżeli śledzicie stronę bloga na Facebooku, to czytaliście już mniej więcej o co chodzi. Byłem na czymś takim jak 'Salon Maturzystów' i jest to seria wykładów o maturach, o wyborze studiów oraz część, na której organizatorzy zarabiają  najwięcej - prezentacja ofert szkół, książek przygotowujących do matury itp. Zobaczcie co i jak.
Pociąg miałem o 6.40. Zbiórka o 6.00, ale nie wnikam w debilizm mojej wychowawczyni. Nie chcielibyście takiej mieć, wierzcie mi na słowo.
Plus taki, że podstawili całkiem niezły pociąg. Jadąc 85km/h nie czujesz, że jedziesz. Niezły początek.

Z góry zakładałem, że ten cały wyjazd to debilizm. Szkolne wykłady, prezentacje i gadanie nauczycieli zazwyczaj mało pomaga w wyborze dalszej drogi kształcenia, zwłaszcza jeżeli jest się człowiekiem choć trochę myślącym, łatwo można dojść do prostego wniosku:

Jak człowiek, który będąc nauczycielem pracuje za marne grosze ucząc w szkole, może doradzać mi jak mam osiągnąć sukces, zdobyć dobrą pracę i być szczęśliwym?

Uczyć powinni ludzie, którzy faktycznie coś osiągnęli. Nie niedowartościowani nauczyciele, których podnieca jak ktoś powie do nich 'Panie profesorze' . Choć wcale nimi nie są. Co oni mogą mnie nauczyć? Tego co sami potrafią. A potrafią tyle, że pracują w marnej, niszowej szkole. Bo lepsze ich nie chciały (mówię o przypadku mojej szkoły).

Do tego możemy dołączyć bezsensowny, przestarzały program nauczania. Przykładem mogą być jakże śmieszne tematy inicjacji seksualnej poruszane przez nauczyciela na BARDZO potrzebnych lekcjach wychowania do życia w rodzinie. Mamy XXI w. Dzieci już dawno są zepsute przez filmy porno, media i życie. One o seksie wiedzą naprawdę wiele, a gadanie, że trzeba im pokazywać prawidłowe podejście do tematu nie ma sensu, bo to kwestia dojrzałości, a nie tego kto im to przekaże. Takie lekcje nie mają najmniejszego sensu. Strata wartościowego czasu.

Przepełniony negatywnymi myślami jechałem do Krakowa. Wraz z kilkunastoma osobami siedzieliśmy na podłodze, bo nie było miejsc. Na takiej podłodze, w takim pociągu spokojnie mogę siedzieć - było wygodniej niż na siedzeniu w pociągach, którymi dotychczas jeździłem.

Dojechaliśmy. Wow. Kraków. Mimo wszystko to miasto zawsze robi na mnie spore wrażenie. Leży blisko Tarnowa, ale różnice widać od razu. Weźmy przykład chłopaka w czerwonych rurkach. W Tarnowie spotkałby się z głupim patrzeniem mijających ludzi, wyzwiskami w stylu 'pedał'. W Krakowie to norma. Widziałem nawet faceta w spodenkach jeansowych i ..leginsach.
Sam bym tak się nie  ubrał, ale uważam, że każdy ma prawo chodzić w czym chce. Pod tym względem Kraków jest naprawdę w porządku.
Doszliśmy na UJ. Budynek Auditorium Maximum - robi wrażenie. Naprawdę ogromna aula, podobno największa w Polsce. Jest nieźle. 
Pierwszy wykład naprawdę do dupy. Nawet nie wiem o czym był. Facet wszystko czytał z komputera. Bez sensu.

Ciekawy był wykład z Geografii i matematyki. I tyle. Reszta jakoś mnie nie przekonała.
Zdobyłem ulotki chyba wszystkich uczelni małopolskich - głównie po to tu przyjechałem.
Kupiłem sobie vademecum maturalne z geografii. Książka fajna, ale za cholerę nie wiem jak mam ogarnąć cały materiał, który w niej jest. 

Mimo wszystko warto było pojechać. Głównie dlatego, że to Kraków i głównie po same ulotki ze szkół. Same wykłady tak naprawdę nie pomagają podjąć żadnej decyzji, ale przecież zakładałem to z góry. Przede mną ciężki czas. Na chwilę obecną pewnie w ogóle nie zdałbym matury z matematyki. Mam ambicje zdawać rozszerzoną geografię , z której praktycznie nic nie umiem. Z rozszerzonym angielskim podobnie. Trzeba działać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz