28 sierpnia 2012

Po remoncie! / lifestyle

Relacje z remontu miałem zdać o wiele wcześniej, ale jak zwykle poszło nie po mojej myśli. Chciałem porównać przed i po, uwzględnić wszystkie zmiany, ale niestety tak się nie da. Moje nowe łóżko przyszło ze sporym opóźnieniem, grzejnika nie zamontowałem do dziś, bo są z tym pewne trudności, podobnie z nowymi drzwiami. W efekcie niby jest po remoncie, ale do zrobienia zostało jeszcze sporo rzeczy, które w najbliższym czasem powinny zostać już zrobione.
Nie ma tu żadnych sporych rewolucji w stylu wyburzania ścian itp. Jest zwykłe malowanie, ale, że jest to jakaś zmiana w moim życiu, to postanowiłem uwzględnić to też na moim blogu.
Dziś będzie sporo zdjęć, więc mam nadzieję, że macie dość szybki internet i szybkie komputery. ;)
Do malowania podchodziłem ze sporym zapałem, jednak teraz nie chciało by mi się robić tego jeszcze raz. Jest to męczące, zwłaszcza wtedy, kiedy kilka minut po pomalowaniu wielkimi plastrami odpada ściana. 
Na szczęście remont w większości już skończony i wracam do normalnego życia.. i do szkoły, bo ta już za tydzień. Właśnie za kilkanaście minut jadę na zakupy, przy których będę musiał uwzględnić zeszyty i inne te wszystkie szkolne pierdoły. Przesrane.

#1 : Przed:

Pokój przed remontem. Stare łóżko, kilka mebli, które wywaliłem.
#2: W trakcie:

Nigdy nie popełniajcie mojego błędu. Z czystego lenistwa przy malowaniu nie podłożyłem sobie żadnej folii, gazet itp. Efekty możecie sobie wyobrazić. Podłoga była cała w farbie. Co prawda doczyściłem ją, ale zeszło mi na tym dwa razy więcej czasu niż gdybym podłożył  stare gazety czy folie malarską.
#3: Po:

Oto efekty. Obydwa kolory wyglądają nieco inaczej niż w katalogu, ale podobno to normalne. Co do tego ciemniejszego:  przy świetle dziennym wygląda inaczej niż przy świetle żarówki, inaczej wygląda na żywo niż na zdjęciach - na żywo wygląda nieco lepiej, więc nie sugerujcie się zdjęciem. Mam też nowe łóżko. Może nie jest to jakiś wypas, ale są ważniejsze wydatki - byleby było, bo na poprzednim nie dało się już spać.
Jak widać upierdolone drzwi dalej są, ale w najbliższych dniach będą wymienione.


Co teraz? Ostatnie dni wakacji, więc trzeba się nimi nacieszyć. Chociaż może i lepiej traktować je normalnie, bo próbowałem już myśleć o tym, że dziś jest ostatni wtorek wakacji, jutro ostatnia środa, potem czwartek, piątek itd - jak łatwo się domyślić - nie poprawia to humoru.

Mam kilka zaległych wpisów do napisania, więc nie zapominajcie sprawdzać codziennie czy nie ma tu czegoś nowego!  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz