Miałem napisać za 2 dni, napisałem po tygodniu. Tak właśnie możecie wierzyć w moje słowa. Często chcę zrobić coś dobrze, ale odzywa się we mnie niezły leń i efekty wyglądają mniej więcej w taki sposób.
Oczywiście mam wytłumaczenie. Zawsze staram się je mieć.
Ten niby mały, niepozorny remont okazał się trochę trudniejszy niż myślałem i zajął mi prawie tydzień. Ściany zbuntowały się przeciwko mnie, farba nie chciała kryć powierzchni, a same kolory okazały się nieco inne niż oczekiwałem.
Aż wreszcie skończyłem i w końcu mogę napisać tu coś nowego!
O efektach mojej pracy napiszę za kilka dni, bo jeszcze nie wszystko skończone. Aktualnie czekam na dostawę nowego łóżka i kilka innych pierdół. Mogę jednak zdradzić, że kolory wyszły.. nieco inne. A w szczególności pomarańczowy, który w świetle dziennym wygląda nieco.. różowo. Dość ciekawie..
Tak naprawdę chodzi mi dziś o coś innego. Przez ten tydzień, a konkretniej to nawet dwa tygodnie siedziałem cały czas sam. Remont pochłaniał mi cały dzień, nie miałem czasu się z nikim spotykać, wychodzić z domu.
Mam pewne wnioski. Za cholerę nie jestem samotnikiem. Ten czas był naprawdę straszny. Przez to siedzenie w domu straciłem praktycznie całkiem chęć do życia. Miałem głupie myśli, że wszystko w sumie nie ma sensu i jest nudne. Nic mnie nie cieszyło. Dosłownie nic.
Zacząłem się bać, że coś ze mną nie tak, ale już wiem, że to właśnie samotność była powodem.
Dziś wróciła moja dziewczyna. Po spotkaniu znowu odzyskałem dawną radość ze wszystkiego co mnie otacza.
Wcześniej nawet nie potrafiłem cieszyć się tym, że jakoś udało mi się wyremontować ten pokój.
Dziś - mam cholerną satysfakcje, bo może profesjonalistą nie jestem ,ale zrobiłem to sam. I to mnie cieszy.
Wnioski? Nie siedź w domu. Dom przytłacza. ja nie umiem siedzieć w domu.
Może to dlatego, że w dzieciństwie nasiedziałem się naprawdę sporo.
Nie dość,że jestem jedynakiem (wcale nie rozpieszczonym!), to znajomych dawniej też praktycznie nie miałem, nigdzie nie wyjeżdżałem no i mieszkam w bloku. Dziwie się, że mimo takiego trybu życia nigdy nie wpadłem w nałóg gier komputerowych i tym podobnych rzeczy.
Co na koniec? Nie siedź w domu, spędzaj czas z ludźmi, bo wychodzi mi na to, że to jest właśnie klucz do szczęścia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz