7 złotych, ale sprzedawca był tak zajęty rozmową ze swoim wspólnikiem, że źle wydał mi z 10 złotych, wydając.. 7 złotych. Interes życia, pozdrawiam Pana sprzedającego!
Później postanowiłem wybrać się na rower. Nie sam oczywiście. Sam nie lubię jeździć. No może czasem, ale po ostatnim wyjeździe mojej dziewczyny mam dość samotnych dni.
Jeżeli chociaż trochę orientujecie się w świecie rowerowym, to pewnie wiecie co to masa krytyczna. Dziś zaliczyłem pierwszą w mojej karierze. Jak wrażenia?
Jak ktoś nie wie co to masa - odsyłam TUTAJ
Co do moich wrażeń, to nie jest to coś tak ekscytującego jak jakiś maraton, które jak dotąd przyszło mi tylko oglądać. Nic dziwnego, przecież tu chodzi o coś zupełnie innego.
Przyjeżdżając na miejsce spotkania miałem wrażenie, że każdy się ukrywa. Niby było kilka osób z rowerami, ale każdy stał w innym miejscu udając, że coś pisze na telefonie, że gdzieś dzwoni, albo, że na kogoś czeka - coś w stylu - 'Poobserwuję jak rozwinie się to wydarzenie, ale jakby coś to ja nie czekam tu w tej sprawie'. Taki cichy obserwator.
Po jakichś 20 minutach przybyło więcej ludzi i wreszcie zaczęli gromadzić się w jednym miejscu.
Całą sytuacje obserwowałem - jako taki cichy obserwator - z moją dziewczyną.
Wreszcie nadszedł czas na ruszenie. Kilka kółek po mieście, w żadnych charakterystycznych punktach miasta. A przecież chyba o to tu chodzi żeby być zauważonym.
Wnioski:
1. większość 'rowerzystów' to po prostu zwykli użytkownicy tych jednośladów, więc nie ma co się spodziewać szybkiego tempa. Mogłem trochę pomyśleć i to przewidzieć, ale w końcu to moja pierwsza masa.
2. większość stanowili popisujący się gimnazjaliści - 'patrz jaki jestem zajebisty, robię świecę na rowerze, i to co 10 minut, na wypadek jakbyś wcześniej nie zauważył, że potrafię'
3. profesjonalistów tu nie spotkasz (nie żebym miał się za takiego, ale po prostu lubię popatrzeć na ludzi, którzy jeżdżą dobrze). Spotkasz za to ludzi na składakach, ludzi ubranych totalnie nierowerowo, no i popisujących się gimnazjalistów jak już wspomniałem.
Mimo to, myślę, że to ma sens. Rowery są coraz popularniejsze, wydarzenia na Facebooku docierają do coraz większej grupy osób. Z czasem i tarnowskie masy krytyczne mogą być godne polecenia.
Z tego co wyczytałem, to takie coś odbywa się co miesiąc, więc jeżeli jesteście z Tarnowa, to możecie sprawdzić jak to wygląda już 31 września.
Takim sposobem dziś licznik na moim rowerze dziś pokazuję piękną wartość
1053 km ! Pierwszy tysiąc w tym sezonie zaliczony, a zakup Krossa uważam jak najbardziej za udany. Zamierzam pojeździć tak do listopada, a potem mam inny, równie ambitny sportowy cel, ale o tym innym razem ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz