Wakacje odczułem już jakiś czas temu, bo ostatnio w szkole bywałem gościnnie. Bo i po co chodzić do szkoły, gdzie na biologii gra się w karty z nudów. Bezsens, ale to już za mną.
W weekend zaliczyłem mój pierwszy dalszy wyjazd samochodem - Niwka . I tutaj małe zaskoczenie.
Pojechałem wraz z moją wspaniałą dziewczyną no i z drugą parą naszych znajomych. To jest nieważne, istotniejszy jest fakt, jak dużo trzeba zapłacić za pobyt za stawem.
Zaparkowałem samochód, a po chwili Focusem podjechał pan, jak się okazało ze Straży Rybackiej, który poinformował nas, że za wjazd samochodem tutaj trzeba zapłacić 20zł i podobnie zapłacimy na praktycznie wszystkich zbiornikach wodnych w Tarnowie i okolicach. Do tego z satysfakcją dodał, że siedzieć za te 20zł możemy ,ale kąpiel może kosztować nawet 500zł , bo przecież zbiornik nie jest dopuszczony do kąpieli i jak przyjedzie policja, to będzie mandat. To jest chore. Upał prawie 40 stopni a za darmo nawet nie można pojechać nad średniej jakości staw? No oczywiście jest tańsza alternatywa. Jeszcze lepszej jakości odkryty basen, gdzie ludzie masowo sikają do wody i nie ma się tam jak ruszyć.
| Liczcie się z obowiązkiem posiadania takiego czegoś :) |
To jest naprawdę chore. Rozumiem, że to wszystko zależy od właścicieli, gmin, związków i innych pierdół, ale opłata w wysokości 20zł jest chyba stanowczo za duża.
Udało mi się dziś zarobić i jestem z tego cholernie dumny. Taka pierdoła a cieszy. Udało mi się sprzedać starą Nokie 6300, którą nabyłem za darmo przez pewną okazje ;) Telefon był niesprawny, z rozwaloną obudową, a mimo to znalazł się chętny. Efekt: 10zł w kieszeni.
Wracając do domu odruchowo spojrzałem do skrzynki na listy. Odruch ten nabyłem całkiem niedawno, czyli od rozpoczęcia współpracy z FM Group, bo to oni jako pierwsi zaczęli wysyłać mi listy adresowane do mnie. Pamiętam to uczucie, kiedy odebrałem pierwszy list zaadresowany do mnie. Oczywiście jak to ja, przed otwarciem zrobiłem mu milion zdjęć żeby to uwiecznić. Takie zboczenie.
Dziś również było coś do mnie. Był to list od Google. Prosto z USA. Wystraszyłem się, bo całkiem niedawno wstrzymali mi zarobki na Adsense zupełnie nie wiem z jakiego powodu. Nie, nie robiłem nic złego. Nie klikałem sobie sam w reklamy, ani nic z tych rzeczy. Myślałem, że może to coś z tym związane.
Okazało się, że to po prostu kilka wskazówek dotyczących bezpieczeństwa konta.
I chciało im się to wysyłać listem z USA? Nie rozumiem tego, chyba prościej było wysłać e-mail.
Tak czy inaczej znowu zrobiłem milion zdjęć, bo w końcu to 'list' z USA :)
A jutro będzie podsumowanie czerwca, bo kiedyś w końcu trzeba napisać. Miałem pisać o Alior Sync, ale są małe problemy, które znacznie wpłynęły na to, co napiszę w najbliższych dniach o tym banku!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz