29 lipca 2012

Kross - drugi miesiąc, pierwsze zmiany / rower, lifestyle

Dokładnie wczoraj minął drugi miesiąc od zakupu mojego roweru i wcale nie zamierzam podniecać się tym we wpisach co miesiąc. To jest naprawdę głębsza sprawa. Rower niby fajny, ale planowanych wymian części mam  bardzo wiele, dlatego też postanowiłem sobie, że w miarę możliwości co miesiąc postaram się dokupić jakąś część. W tym miesiącu upgrade 1, czyli wreszcie mam licznik i rzucam beznadziejne (jak na telefon z java) - Endomondo.
Licznik miałem kupić już na samym początku, ale jak to bywa nie wystarczyło mi kasy. Przez pierwszy miesiąc 'zadowalałem' się Endomondo - programik na telefon, który wykorzystując GPS liczy prędkość, czas, a dodatkowo przedstawia trasę na mapie, którą potem oglądamy w internecie. Pisałem o tym więcej TUTAJ
Na początku wydawało się całkiem spoko, ale po jakimś czasie wkurzało coraz bardziej..


1. Żeby to gówno uruchomić koniecznie musiałem połączyć się z internetem. W domu mam WiFi, ale poza domem już nie włączę. A zdarzało mi się zapomnieć włączyć przed wyjazdem i potem cały wyjazd skopany, bo nie mam statystyk.
2. Nie jest to dokładne. O ile trasa, która ładnie pokazuje się potem na mapce jest W MIARĘ dokładna, to prędkości średnie, prędkość aktualna - abstrakcja. Zdarzało mi się, że jechałem z prędkością 666 km/h. Fajne to.
3. Jeżeli np. zatrzymałem się odpocząć konieczne było wciśnięcie pauzy w programie. Naprawdę denerwujące..
.. do tego stopnia, że rzuciłem ten badziew i nie liczyłem żadnych statystyk. Przez 3 dni, bo jednak lubię przeglądać sobie potem je w domu.


Tak się składa, że miałem akurat odłożone 50zł, poczytałem trochę o licznikach i znalazłem prawdopodobnie najlepszy w swojej klasie - Sigma BC-509.
Nie znalazłem ani jednego złego komentarza dotyczącego tego licznika. Ani jednego, a jest ich naprawdę bardzo dużo, praktycznie na każdym forum poświęconym rowerom.
Znalazłem ofertę za 49,99zł z darmową dostawą kurierem i kupiłem.
Przesyłka szła do mnie 2 dni kurierem K-ex. Nie znałem tej firmy wcześniej, ale  kurier o wiele milszy od tego, którego przyszło mi poznać w DPD jakiś czas temu ;) (jak nie wiesz o co chodzi, to kliknij TUTAJ)
Licznik - jak najbardziej taki jak chciałem. Wszystkie najważniejsze funkcje są, do tego bardzo ładny design, wodoodporny no i markowy, bo Sigma to jednak jest marka. 
Trochę boli brak funkcji prędkości średniej, ale znalazłem na to sposób. Sposobem jest stare Endomondo.
Wchodzę sobie na stronę endomondo.com, dodaję nowy trening, wpisuję dane z licznika po danym wypadzie, a system na stronie liczy mi prędkość średnią.
Może trochę uciążliwe, ale nie potrzebuję codziennie znać mojej prędkości średniej.
Jeżeli zastanawiasz się nad zakupem licznika, a masz dość ograniczony budżet - jak najbardziej polecam Ci ten model!


Zasoby mojego portfela zmniejszyły się o 50zł i tym samym na chwilę obecną nie mam ich wcale, a kolejne zakupy czekają. W następnym miesiącu mam zamiar wymienić pedały. Trzeba wreszcie rozglądnąć się za jakimiś metalowymi, bo to plastikowe gówno trzeszczy, piszczy no i nie wydaje się zbyt bezpieczne. No. Mam już na co zbierać, a to nie są jedyne wydatki. Są wakacje, imprezy i inne skracacze (słowotwórstwo?) życia, ale o tym jutro : )

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz