Uświadamiając sobie z jakim miesiącem mam do czynienia, zdałem też sobie sprawę, że coraz bliżej święta, potem sylwester i nowy rok. Kurde, minęło zajebiście szybko. Dopiero co był styczeń. Kiedy byłem mały, nie miałem takiej świadomości upływu czasu. Teraz jest zupełnie inaczej.
.
Pamiętam jak w grudniu 2009 miałem serie planów i postanowień na rok 2010. Wcześniej byłem cholernie nieśmiały, niepewny siebie. Rok 2010 znacznie to zmienił. Trzymałem się planów i zmieniłem się, chodź do ideału brakuje mi ciągle wiele. To chyba jedyny czas, kiedy moje noworoczne postanowienia zostały zrealizowane. Na rok 2011 moje postanowienia nie były już takie konkretnie. Poza tymi banalnymi w stylu lepiej się uczyć ( haha! Postanawiam to sobie co roku i jakoś nigdy nie wychodzi ;d) nie miałem żadnych konkretnych. Teraz zbliża się kolejny nowy rok i tak właściwie to nie wiem czy jest sens cokolwiek planować.
Nawet gdybym coś postanowił , to już w tej chwili czuje, że nie będę tak wytrwały w planach jak w roku 2010. Ile razy planowałem, że zacznę ćwiczyć.. Najczęściej realizacja planu trwała 1-2 tygodnie, po czym zwyczajnie przestawało mi się chcieć. Za cholerę nie umiem wypracować sobie wytrwałości i motywacji. Oczywiście mógłbym czytać cudowne porady w necie jak osiągnąć sukces i zrealizować swoje marzenia! Nie, nie skorzystam ; ) Jeżeli wymyślę coś konkretnego w tej sprawie, oczywiście napiszę to tutaj. Jakoś tak mi weszło w nawyk , że wszystkie przemyślenia i inne głupoty muszę tu napisać.
I miał być post z głębszym sensem , a wyszło znowu tak o wszystkim i o niczym. Ale spokojnie, nadchodzi weekend ; )

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz