Stereotypów jest wiele. Że Polacy w UK to złodzieje, lenie, brudne świnie, nieroby.A może to prawda? Nie byłem, nie widziałem, nie oceniam.
Biorąc pod uwagę powyższe zdanie wychodzi na to, że nic nie wiem o tym kraju. Po co więc o nim piszę?
Chyba każdy ma coś co lubi bardziej. Ja tak mam z państwami. Lubię Polskę, ale chciałbym też poznać coś innego. Najbardziej pociągają mnie Stany, ale od jakiegoś czasu coraz bardziej przekonałem się do Wielkiej Brytanii.
Do chęci przyszłego wyjazdu przyczyniała się moja dziewczyna, filmy, muzyka(klik) i.. facebook!
Tak! Ten niszczący mózg portal, będący jednocześnie świetną platformą reklamową przyczynia się do powstawania różnorodności w mózgu.
Patrzyłem sobie czasem na profile ludzi klika lat starszych ode mnie, którzy wyjechali. Patrzyłem coraz częściej, to na nowe zdjęcia, to na tablice i na tej podstawie zbudowałem sobie obraz ich życia, życia na wyspach. I wychodzi na to, że żyje się całkiem nieźle! No bo chyba nie może być źle, jeżeli osoba, która wyjechała 'z niczym' po krótkim czasie ma tam najnowszego iPhone'a. Tak, oczywiście, tam jest taniej! Ale logiczne, że gdyby ten ktoś nie miał kasy na podstawowe rzeczy, to nie kupiłby sobie tego iPhone'a nawet jakby był o wiele tańszy, nie?
Wiadomo, pewnie wcale nie jest tak łatwo, ale czemu miałbym z założenia podchodzić pesymistycznie?
Plusy
Jeżeli już planować wyjazd, to trzeba liczyć się ze wszystkim. W pewnym wieku osiąga się te niezależność, ale nie chciałbym zapomnieć o moich bliskich. Emigrując do Stanów nie jest łatwo mieć dobry kontakt. W tym przypadku odległość wcale nie jest taka duża, a komfort życia zbliżony do Stanów. Taka namiastka życia w USA.
Zdecydowanie na plus są możliwości rozwoju, praca i wynagrodzenie. Pewnie nie jest już tak fajnie jak kilka lat w tył, ale póki co chyba nie ma co narzekać. Na pewno zarobki lepsze niż w Polsce. Plusem, ale też minusem ( ale o tym później) jest język angielski. Co prawda moje umiejętności są na niskim poziomie,ale zawsze to łatwiej ogarnąć coś, z czym miało się już styczność. Plusy to też atrakcje, widoki, wymarzony obraz miasta! Podoba mi się ta wizja.. Wstaje rano, idę pobiegać. Tam przynajmniej nikt nie patrzy na Ciebie jak na debila widząc jak biegasz. Tam biegają wszyscy! Tam jest to normalne. Po prostu można robić co się chce, bez narażenia na głupie komentarze. To właśnie jest fajne. Inna mentalność.
Minusy
Główny minus to przereklamowanie. Pobyt w UK obecnie powoduje częściej śmiech niż respekt. Stosunek mieszkańców UK do Polaków nie jest chyba zbyt dobry, a nie chciałbym być wiecznie gorszy tylko przez to, że jestem obywatelem tego zacnego państwa.
Język. Niby Angielski, a jednak o wiele trudniejszy niż w USA. Tam wystarczą 3 czasy i jakieś minimalne podstawy konstrukcji zdań i i tak się dogadasz. Tutaj trzeba już trochę więcej. Nie jest to straszny minus, ale jednak istnieje.
Nie bylem ,ale jak się domyślam w takich krajach trudno o jakieś tzw 'zadupia', które uwielbiam np. podczas jazdy rowerem.
Wnioski?
Cały ten post to jedno wielkie gdybanie. Tak naprawdę nie wiem jak będzie, gdzie wyjadę i czy w ogóle wyjadę. Mam jakąś tam wizje, marzenia, więc postanowiłem o tym napisać. Skoro mamy XXI wiek i o wszystkim można pisać w necie, to czemu ja miałbym nie pisać tego, co chciałbym kiedyś zrealizować. Nawet jeśli nie podejmę emigracji na stałe, to zwiedzę te miejsca. Jaki sens ma życie, a raczej gnicie przez całe życie w jednym mieście nie widząc nic poza nim? Wszyscy dookoła mówią, ze życie, Ziemia, to cud , więc czemu tyle ludzi przez całe życie nie chce zobaczyć nic poza swoim domem? Nie biorę tu pod uwagę biedy, bo wtedy odpowiedź jest oczywista. Znam masę ludzi, których stać, a mimo to wolą tryb życia praca-> dom -> praca i taki przedział zamknięty do plus nieskończoności.
Szczerze mówiąc, pisać jest łatwiej niż wykonywać i jest to chyba oczywista prawda. Mówić sobie mogę, że wyjadę i będzie pięknie. Na początku roku obiecałem sobie, ze poprawie swój angielski - efekt jest taki, że dalej jestem w miejscu. Pięknie jest mówić o motywacji, ale trudniej ją wzbudzić. Mimo to nie zamierzam się poddawać. Skoro już mam takie marzenia, to zrobię wszystko żeby je spełnić, bo niefajne by było budzenie się po nocach i żałowanie niezrealizowanych pasji w młodości. A wielu ludzi tak ma.
Ja też, w wieku 18 lat, żałuję niektórych decyzji. Gdy byłem mniejszy, zawsze spędzałem wakacje w domu, nigdy nie chciałem pojechać na kolonie, bałem i wstydziłem się. Może dlatego w moim życiu jest tak mało osób. Przez głupią nieśmiałość marnowałem dzieciństwo na samotne siedzenie w pokoju zamiast poznawać rówieśników. Może Ciebie to nie dotyczy, ale mimo wszystko proszę, nie popełniaj moich błędów.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz