Ewolucją planów.
Wszystko przez przepisy. Nowe przepisy zdawania na prawo jazdy miały wejść w lutym. Wiadomo, trudniej i ogólnie do dupy. Nawet zapisując się te 3 miesiące wcześniej nie zdążyłbym zdać jeszcze na starych zasadach.
Wszystko zmieniło się wczoraj - ogłoszono, że nowe przepisy wejdą w życie za rok. Do tej pory zdawanie prawka było dla mnie rzeczą drugorzędną (przecież i tak będę zdawał na nowych zasadach, więc po co robić to teraz) , teraz jest to sprawa pierwszorzędna. Mam szczęście, więc trzeba to wykorzystać.
Generalnie chodzi o to, że muszę zapisać się za kilka tygodni jak nie wcześniej. Nie ma pojęcia o szkołach, o instruktorach, bo nie miałem w planach zdawać teraz. W dodatku znowu nie będzie na nic czasu i ogólnie nie jestem przygotowany na tego rodzaju szok.
Plan jest taki:
- koniec stycznia - idę się zapisać, wykłady pewnie potrwają jakoś do końca lutego, więc spoko. W tym czasie pasuję mi ogarnąć testy i te sprawy. Powinno być ok.
- Marzec - powinienem mieć już jazdy samochodem. nie wiem ile to trwa, ale weźmy przykładowo , że miesiąc.
-Kwiecień - egzamin.
* te terminy są takie 'na oko' .
Z tej okazji zacząłem też organizować sobie budżet. Zacząłem wszystko zapisywać. Założyłem zeszyt, w którym piszę wszystkie wydatki, dochody itp. Wszystko po to , aby znowu kasa nie rozchodziła się na byle co. Mam na co zbierać. Do kursu raczej nikt mi nie dołoży, więc do końca miesiąca pasuję mieć chociaż na pierwszą rate. Aktualnie, po wszystkich przeliczeniach mam 150zł -_- . Sprzedam coś najwyżej.
A co z pozostałymi planami noworocznymi? Nie zmieniły się. Dalej nie jem słodyczy i innych syfów. Niby zjadłem dziś fast food'a, ale w bardzo małej ilości, więc jest ok.
Dalej rozwijam swój angielski. W zasadzie to jestem dopiero na początku długiej drogi,ale będzie dobrze.
Po co o tym piszę? Bo w końcu to blog w dużej części o przemyśleniach. Łatwiej jest narzucać sobie plany, cele jeżeli wiesz, że gdzieś to upubliczniłeś, że nie planujesz sam dla siebie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz