23 marca 2012

Rower #5: Samotny wypad bez celu

Zrealizowałem mój plan na dziś. Po szkole ogarnąłem szybko pokój, zrobiłem inne niezbyt ważne rzeczy i poszedłem na rower spalać kalorie i robić kondycje. 
Wycieczka udana, ale tym razem zupełnie samotna. Jeżdżenie samemu ma swoje plusy, ale też minusy. Czytaj więcej!

Wyjechałem ze sporym opóźnieniem, wszystko przez sprzątanie, potem wypad do sklepu po jakieś picie. Kiedy ruszyłem była tak gdzieś 16.30. Mój cel to wszystko co dalej za Nowodworzem, czyli  brak konkretów.

Z racji samotnej jazdy, moim jedynym towarzyszem był odtwarzacz. Generalnie spoko,ale mimo dokanałowych słuchawek średnio spisuje się to przy dużym ruchu samochodów obok. Po prostu nie przepadam. Jechałem przez Tarnowiec, potem skręciłem w Nowodworzu w prawo.
Pojechałem w kierunku do Poręby Radlnej, ale w efekcie wyjechałem znowu do Tuchowskiej, co mijało się z moim celem. Zawróciłem. 

Drogi są tam dość wąskie, ale nie to jest najważniejsze - w oczy rzuciło mi się sporo krzyży przy drodze. Naliczyłem ich chyba z 13. Oczywiście chodzi mi o takie krzyże stawiane w miejscu jakiegoś wypadku. Nieciekawa sprawa. 
Tak naprawdę to nawet taka zwykła, najprostsza jazda na rowerze jest tak niebezpieczna. W każdej chwili może Cię pierdolnąć jakiś pijany idiota samochodem. Dobra, znowu zaczynam, a przecież postanowiłem nie przejmować się takimi sprawami, przecież i tak tak zawsze będzie.

Po wróceniu tą samą drogą pojechałem w strone Radlnej (droga wzdłuż sklepu). Odbiłem w jakąś taką dość zadupiastą uliczkę. Znalazłem jakiś opuszczony obiekt, więc musiałem mu się dokładniej przyjrzeć. To jakiś dworek, a właściwie sam nie wiem co, ale i tak jest ogrodzone, więc nici z wchodzenia. A szkoda, bo fajne.

Skierowałem się w stronę transformatora w Radlnej. Szczerze mówiąc przerażają mnie takie miejsca. Nie wiem czemu, ale pełno słupów wysokiego napięcia, jakieś brzęczące sprężynki i inne dziwadła - niezbyt pozytywnie na mnie to działa. Przy okazji zauważyłem czarny dym. Moje pierwsze skojarzenie to pożar. Było to realne, bo ten transformator się już palił jakiś czas temu i było to dość widowiskowe, widać było w całym Tarnowie praktycznie. 

Jakby ktoś chciał zobaczyć ten słynny pożar (film nie jest mojego autorstwa!) :   http://www.youtube.com/watch?v=Ej9ygnJUeUg


Okazało się, że to coś innego się pali. Do teraz nie wiem co, bo było to gdzieś dalej, po drugiej stronie rzeki Białej,  nie miałem jak podjechać bliżej i zobaczyć co to. Szukałem w newsach w necie, ale póki co brak informacji, a ciekawy jestem co to było.

Pojechałem drogą wzdłuż transformatora, miałem zamiar wrócić drogą wzdłuż torów kolejowych aż do Tarnowa,ale się troszkę zgubiłem ,robiło się ciemno, więc odbiłem w drogę koło Domu Starców w Nowodworzu, potem Tarnowiec, a w Tarnowie przed wjazdem na obwodnice skręciłem w drogę na marcinkę. Zatrzymałem się na chwilę, porobiłem kilka zdjęć, generalnie zajebiste widoki tak wieczorem.
Do tego muzyka i lepiej być nie może. Czasem nawet lepiej pojeździć samemu niż z kimś. Niestety, tym razem nie mam dokładnych danych co do przejechanych km i innych statystyk - wszystko przez to, że jechałem sam i nie miałem czym tego zliczać :( 

Polecam, naprawdę świetne uczucie zrobić sporo kilometrów, to zmęczenie daje strasznie dużo radości!  Jak się uda, to jutro podobny plan dnia! 

2 komentarze:

  1. Widzę, że wycieczka udana! Szkoda, że nie było mnie tam z Tobą. Tak trzymaj, tematyka bloga rowerowo-przemyśleniowa jest wg mnie świetna!

    OdpowiedzUsuń
  2. I własnie przez to, że nie było Cię ze mną, moja wycieczka nie była do końca udana! I nie miał mi kto liczyć przejechanych kilometrów itp :(
    To miło, że Ci się podoba!

    OdpowiedzUsuń